28 października 2016

28/10/16


Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem. Żyję. Jestem. Oddycham. Tworzę. Kocham. Szanuję. Cieszę się. Płaczę. Jestem zła. Jestem smutna. Zdesperowana. Ale dzięki temu w ogóle coś czuje. Czuję, że żyje i żyć będę. Nieważne jakie to będzie życie. Chcę tylko aby było moje. I zrobię wszystko, żeby właśnie tak się stało. Upadki nie są złe, otwierają nam oczy, na rzeczy, których może wcześniej nie dostrzegaliśmy lub dostrzegać nie chcieliśmy. Wybaczcie ale mam głębokie przemyślenia po obejrzeniu filmu ,,Ostatnia Rodzina''. Wywołał u mnie wiele nieznanych mi dotąd emocji. Nawet nie potrafię określić czy dobrych, czy złych. Ale wywołał. Zapewne przez 5 następnych dni będę cały czas myśleć o tym filmie i analizować go w mojej głowie (niestety tak mam po obejrzeniu dobrego/dramatycznego kina). Chcę aby to był krótki wpis bo zbytnio nie mam się o czym rozwodzić. Mam za dużo myśli w głowie i nie potrafię skleić ich w jakąś logiczną całość. Może przeczekam, aż emocje związane z filmem opadną i będę w stanie napisać coś bardziej sensownego. A na chwilę obecną idę rozkoszować się wolnym i co najważniejsze długim weekendem! Długi weekend = ja + łóżko + seriale i filmy + ogromne ilości kawy i herbaty. W krótkim skrócie potrafię opisać moje plany życiowe na następne 5 dni. Mogą wydawać się smutne i nudne, ale mnie uszczęśliwiają najbardziej na świecie. A szczęście to dar! I każdy z nas go posiada pamiętajcie o tym.

23 października 2016

hymn of happiness

 
Właśnie grzeje się przy smaku wieczornej kawy i odprężam moje myśli przy muzyce Dawida Podsiadło, w której ostatnimi czasami jestem zakochana. Są to utwory, przy których odpływam. Działają na mnie w bardzo niewyjaśniony sposób. Potrafię przy nich płakać ze szczęścia i  smutku jednocześnie. Ogólnie zauważyłam, że moje myśli ostatnio są strasznie roztrzepane. Nie wiem o czym pisać i wychodzi jedna wielka pisemna katastrofa. Nie chcę was zarażać moim pesymistyczno-realistycznym podejściem do życia, które ostatnio się we mnie obudziło, więc wspomnę o czymś zupełnie przeciwnym. Pomimo, iż moje ostatnie podejście jest jakie jest, to w obecnej chwili czuję się bardzo szczęśliwa i spełniona. Każdy wspomniany kubek kawy, jesienne słońce są przeze mnie mocniej odbierane (w pozytywny sposób oczywiście). Tyle ciekawych rzeczy się dzieję, że mimo, iż nie mam czasu odetchnąć, to wcale nie narzekam. Podoba mi się to. Mam ogromną ochotę podzielić się z całym światem tym tajemniczym szczęściem. Może to Pan mnie umacnia i chce mi pokazać, że nawet gdy jest źle, to można czuć ogromne szczęście. Że mimo wszystko, mogę cieszyć się jak dziecko z błahych rzeczy. Nie znam odpowiedzi na ten stan. Ale chcę, aby każdy, kto teraz czuję jakikolwiek niedosyt własnym życiem, napił się kawy/herbaty i otworzył oczy na piękno. Piękno które jest nawet w twoich oczach. Spojrzyj w lustro. Na pewno zobaczysz coś dobrego.

zdjęcia: Klaudia Hracka -> @klaudia.hracka <- 

19 października 2016

unusual mood

Kubek kawy/herbaty to czasem temat który jest nam najbardziej potrzebny abyśmy poczuli pogodę ducha i wewnętrzny spokój. Zwłaszcza teraz, gdy zapadamy w jesienną chandrę. Wyobrażamy sobie ten czas jako porę pełną odpoczynku, czyt: pod kocem, z laptopem na kolanach i ulubionym serialem/filmem puszczonym na ekranie (lub z dobrą książką w ręku). Przynajmniej ja tak fantazjuje gdy słyszę słowo ''jesień''. Sądzę tak dlatego, iż ilustracje które możemy oglądać na innych portalach wręcz krzyczą, że jesień właśnie taka jest. Przeglądając cytaty właśnie o tej porze roku mam nieco inne mniemanie i te dwa charaktery są sobie przeciwne. Osobiście jesień poetycka jest mi bliższa, niż ta załączona na idealnym obrazku. Czuje i rozumiem ten klimat, ale jednak w praktyce nie zawsze tak to się prezentuje. Na chwilę obecną chcę tylko zapoznać się ze smakiem kultowego Pumpkin Spice Latte i pójść spać. Gdzie nawet na tak banalną czynność nie ma czasu. Popadłam w dziwny rodzaj melancholii (spokojnie nie mam depresji, tak na prawdę jestem dość radosną osobą). Ale nie przeszkadza mi to i wręcz kocham to jak jesień na mnie działa. Jest jak narkotyk, który biorę tylko raz w roku. Powoduje dziwne ale jak na narkotyk przystało wesołe skutki.uboczne.  
,,Jesień jest dla mnie złotą tajemnicą'' 

7 października 2016

my happy b&w life

Minęły wieki, wiem o tym. Ale czasem sekundy stają się dniami i nie potrafimy nad tym zapanować. Prosta czynność staję się tą najtrudniejszą. A my co robimy? Stoimy w miejscu. Przepraszam, poprawka: ja stoję w miejscu. Ale nie przeszkadza mi to. Jak tak sobie stoję dostrzegam więcej szczegółów. Wstając o 5.30 mój dzień z początku staje się jedną wielką torturą. Lecz potem gdy zaczynam moją codzienną tułaczkę autobusem i tramwajem do szkoły wszystko się zmienia. Tak jakby. Widzę zaspane miasto i ludzi w nich żyjących. Pośpiech do pracy. Zdenerwowanych ludzi, którzy stoją w korkach. Tych, którzy pilnie się uczą do szkoły zanim kogut zapieje. I mnie. Zamyśloną dziewczynę ze słuchawkami na uszach, która siedzi na samym końcu, w rogu autobusu, z nadzieją, że nikt znajomy jej nie zauważy. Bacznie wszystko obserwuje, ale nie odezwie się. Bo nie chcę. Ceni sobie poranny spokój. Wie, że to jest jedyny czas dla niej samej. Potrafi wnieść szczęście z jazdy do szkoły. Absurd, nieprawdaż? Albert Camus mówił, że ten świat jest absurdem. Wiec w mojej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak uwierzyć w te słowa. Pisarze zazwyczaj wiedzą co piszą, więc zwyczajnie poddam się tym słowom.
 Natomiast jest już trochę późna pora toteż mam zamiar spędzić miłą noc na kompletnym nic nie robieniu. Moja ulubiona czynność. Restart. 

zdjęcia: Natalia Czajkowska @czajkovvska (click) !!!